Interpelacja w sprawie stosowania praktyk monopolistycznych przez zakłady ubezpieczeniowe w stosunku do zakładów naprawczych wykonujących naprawy powypadkowe pojazdów samochodowych
Moją interpelację kieruję na ręce Pana Ministra Finansów w imieniu środowiska rzemiosła motoryzacyjnego, a w szczególności zakładów wykonujących naprawy powypadkowe finansowane ze środków pochodzących ze składek ubezpieczeniowych. Na wstępie pragnę zaznaczyć, że z tym problemem środowisko rzemiosła motoryzacyjnego zwracało się do Prezesa Komisji nadzoru Ubezpieczeń i Funduszy Emerytalnych. Problem w tej instytucji został uznany za zagadnienie, które powinno być wysterowane samoczynnie, bez ingerencji struktur państwa, czyli inaczej, to rynek powinien poprzez swoje mechanizmy ustalić zasady. Szanowny Panie Ministrze, problem, który poniżej przedstawię, bez ingerencji kompetentnych struktur państwa jest nie do załatwienia. Wnoszę więc, by Pan względnie kompetentne osoby z Ministerstwa Finansów podjęły dyskusję nad sposobem załatwienia przedstawionego problemu. Sprawa dotyczy zagadnienia społeczno-gospodarczego nie bez znaczenia dla rynków finansowych i budżetu państwa. Szanowny Panie Ministrze, od 1997 roku na rynku społeczno-gospodarczym działanie zakładów ubezpieczeń powoduje poważne skutki ujemne dla gospodarki kraju. Zakłady ubezpieczeń poprzez swoje dominujące działania tworzą klimat powstawania szarej strefy w działaniach naprawienia szkód majątkowych, a zwłaszcza komunikacyjnych. Monopolistyczne praktyki ograniczające konkurencję przez towarzystwa ubezpieczeniowe poprzez nadużywanie pozycji dominującej na rynku ubezpieczeń, zwłaszcza komunikacyjnych, powodują szkody dla państwa i jego finansów. Biorąc pod uwagę, iż ustawa z dnia 15 grudnia 2000 roku o ochronie konkurencji i konsumentów (Dz.U. Nr 122, poz. 1319 ze zm.) swoimi postanowieniami wspiera rozwój konkurencji i chroni istniejącą konkurencję, w imię interesu publicznego, należałoby podjąć dyskusję, czy za pośrednictwem działania zakładów ubezpieczeń zagrożony jest interes publicznoprawny polegający na zapewnieniu właściwych warunków funkcjonowania rynku gospodarczego. Należałoby podjąć dyskusję nad zagadnieniem narzucania niezależnym podmiotom gospodarczym, jakimi są warsztaty naprawcze, zasad kalkulacji napraw, a zwłaszcza wymuszanie zaniżonej w stosunku do kosztów wykonania usługi stawki za roboczogodzinę. Stwierdzam, iż działania przeciwko uczciwej konkurencji zakładów ubezpieczeń naruszają interesy szerokiego kręgu uczestników rynku gospodarczego, interesy budżetu państwa i nie nosi to działanie znamion działania przeciwko tylko indywidualnemu przedsiębiorcy. Sąd Najwyższy w dniu 13 czerwca 2003 r. wydał orzeczenie dotyczące rozliczenia wartości szkód komunikacyjnych. Sąd Najwyższy w sentencji przywołanego wyroku zawarł stwierdzenie, iż: ˝Odszkodowanie za uszkodzenie samochodu obejmuje niezbędne i ekonomicznie uzasadnione koszty naprawy pojazdu. Koszty ustala się według cen obowiązujących na lokalnym rynku.˝ Sąd Najwyższy wypowiedział się dość ogólnie w zakresie tego problemu, jednak jednoznacznie stwierdził, iż koszty naprawy pojazdów mają być pokryte w zakresie niezbędnych wielkości i mają być one uzasadnione zwłaszcza przepisami prawa i zasadami narzucanymi przez ustawy i rozporządzenia. Obrót podmiotu gospodarczego, jakim jest warsztat naprawczy, powstaje na skutek odpłatnego świadczenia usługi wykonania naprawy uszkodzonych pojazdów. Rozliczenie naprawy w dużym uproszczeniu składa się z dwóch części obrotu, na który składają się koszty robocizny i koszty części zamiennych użytych do naprawy. Te dwa elementy obrotu powinny generować zysk podmiotu gospodarczego. Każdy z tych dwóch elementów pozostaje w różnej zależności od wpływu przedsiębiorcy. Robocizna w warsztacie naprawczym w przypadku napraw powypadkowych rozliczana jest w oparciu o ustalenie pracochłonności naprawy wyrażonej w roboczogodzinach i stawce za roboczogodzinę. Stawka za roboczogodzinę stosowana przez zakłady naprawcze zawiera elementy kosztów własnych usługi, jak również zysk od wniesionego kapitału, niezbędnego do podniesienia jakości usługi. Stawka za roboczogodzinę stosowana przez poszczególne warsztaty naprawcze pozostaje więc w ścisłej zależności od nakładów poniesionych przez właściciela na utrzymanie i rozwój zakładu. Uzależniona jest od kosztów wydziałowych i ogólnozakładowych konkretnego warsztatu, od warunków regulowanych przez państwo i władze lokalne, na przykład podatki czy koszty utrzymania pracowników. Koszty części zamiennych użytych do naprawy pozostają w bardzo znikomej zależności od warsztatu naprawczego. W głównej mierze zależą one od poszkodowanego względnie uprawnionego do odszkodowania, a faktycznie od jego uprawnień wynikających z tytułu, czy szkoda jest likwidowana z tytułu odpowiedzialności cywilnej sprawcy czy z tytułu autocasco. Na przestrzeni lat, od 1989 roku, czyli od czasu, gdy w Polsce nastała gospodarka wolnorynkowa, na warsztat naprawczy stale ma monopolistyczny wpływ podmiot gospodarczy, jakim jest towarzystwo ubezpieczeniowe. Towarzystwo ubezpieczeniowe wymusiło na warsztatach naprawczych na skutek swojej dominującej pozycji na rynku to, iż przyjęły one warunki dyktowane bez dyskusji merytorycznej. Ubezpieczyciele wymusili na warsztatach naprawczych, iż stosują do rozliczenia szkód komunikacyjnych narzucone stawki za roboczogodzinę, niemające odzwierciedlenia w ekonomice przedsięwzięcia gospodarczego. Problem jest złożony, ponieważ ubezpieczyciele wykorzystali w tej sprawie swoją monopolistyczną pozycję na rynku polegającą na braku dyskusji merytorycznej. Od 1997 roku, od momentu, gdy wprowadzono jako zasadę rozliczenie szkód komunikacyjnych w oparciu o system Audatex, średnia stawka za roboczogodzinę, która została przyjęta do rozliczenia, pozostaje prawie na tym samym poziomie. Proszę w tym miejscu odpowiedzieć sobie, o ile w tym czasie wzrosły koszty stałe w gospodarce, takie jak podatek gruntowy, podatek od nieruchomości, koszty utrzymania pracownika, koszty energii, koszty mediów, koszty ochrony środowiska itd. Koszty te mają wpływ bezpośredni na wielkość stawki za roboczogodzinę, tak by działalność warsztatu generowała zysk. Monopolistyczne praktyki Towarzystw ubezpieczeniowych doprowadziły do rozwiązań oderwanych od rzeczywistości gospodarczych naszego kraju. Narzucają one rozwiązania, które prowadzą do preferowania nieuczciwych działań wobec państwa, a które bezpośrednio wpływają na tworzenie szarej strefy gospodarki. Na terenie całej Polski towarzystwa ubezpieczeniowe kształtują opinię, że w warunkach dzisiejszej rzeczywistości to tylko oni są władni ustalić stawkę za roboczogodzinę dla warsztatów naprawczych. Instytucje stowarzyszające warsztaty naprawcze, nie rozumiejąc problemu, akceptują proponowane stawki, pozorując negocjacje czy uzgadnianie stawek. Jak to się stało, że na przestrzeni około sześciu lat, jak wcześniej zaznaczyłem, stawka za roboczogodzinę zmalała, względnie została na tym samym poziomie na obszarze całego kraju? Czy ktokolwiek na rynku wykonawstwa napraw powypadkowych zastanawiał się, ile kosztuje pracodawcę uczciwie zatrudniony pracownik? Uczciwie to znaczy na etat, gdzie od pełnej wartości wynagrodzenia netto pracodawca odprowadza składkę ZUS i zaliczkę na podatek dochodowy. Reakcja warsztatów ze względu na brak pomocy czy traktowania poważnie ich problemów przez organy państwa czy organizacje powołane do reprezentowania ich interesów spowodowała powstanie poważnego zjawiska szarej strefy, która ma tendencje wzrostowe. Uznanie przez ubezpieczycieli, że najlepszym rozwiązaniem jest, by rozliczenie szkody następowało na podstawie rozliczenia na kosztorys, spowodowało, że warsztaty stworzyły system obronny przed bankructwem i zarazem podwyższenie swoich dochodów kosztem należności dla państwa i kosztem klienta. Ubezpieczyciele, a zwłaszcza PZU kształtują wśród swoich klientów, czyli uprawnionych do odszkodowania, że za zaoferowane w kosztorysie pieniądze można samochód naprawić, a w efekcie końcowym warsztat naprawczy powinien jakąś kwotę poszkodowanemu oddać. Klient, otrzymując taką informację i mając pewność, iż na podstawie kosztorysu dostanie pieniądze do ręki, a ich wartość może zataić przed warsztatem, szuka wykonawcy, który za oferowaną kwotę naprawę wykona. Do tego miejsca to nawet wszystko brzmi logicznie, przecież jest wolny rynek, a na rynku są różne podmioty gospodarcze, które mogą naprawę wykonać tanio. Byłoby to logiczne, gdyby wykonawca naprawy wykonał naprawę i zapłacił należne podatki, czyli dochodowy i VAT. VAT przez wykonawcę naprawy powinien być odprowadzony, pomimo że kwota naprawy została wypłacona przez ubezpieczyciela netto, bo klient wziął pieniądze na kosztorys bez rachunku. Dla ubezpieczyciela kwota wypłacona na kosztorys to kwota netto ocenianego kosztu naprawy. Jeżeli jednak warsztat za wykonaną naprawę wziął wynagrodzenie, to dla niego kwota ta stała się kwotą obrotu brutto i od tej kwoty należy odprowadzić VAT. Czyli nie dość, że kosztorys ustalony przez ubezpieczyciela stanowi około 40% faktycznego kosztu uczciwie wykonanej naprawy, to warsztat musi podzielić się z ubezpieczonym jakąś umowną kwotą i na koniec od całej wyznaczonej kwoty naprawy netto musi odprowadzić VAT, gdyż ta kwota stała się jego obrotem. W efekcie warsztaty zaczęły się bronić przed nieuchronnym bankructwem. Widząc brak pomocy ze strony instytucji przeznaczonych do nadzoru rynku ubezpieczeń i służby skarbu państwa, warsztaty nie ujawniają wszystkich swoich obrotów, zatrudniają swoich pracowników bez ich ewidencjonowania, oszczędzając na składkach ZUS i podatku dochodowym. Stwierdzić należy, iż tego typu działanie to nie pojedyncze zdarzenia, a zjawisko, które będzie bardzo ciężko zlikwidować bez wyraźnego i stanowczego stanowiska organów państwa, które problem będą rozumieć i jego naprawienie będą realizowali, likwidując jego źródło w działaniach ubezpieczycieli, a nie poprzez kontrolę wykonawców napraw walczyli ze skutkami monopolu. Wnoszę na koniec, by pod przewodnictwem Ministerstwa Finansów w oparciu o przepisy ustawy o nadzorze ubezpieczeniowym zorganizować, okrągły stół ˝ubezpieczeniowy˝, na którym podjęto by dyskusję nad ucywilizowaniem rynku ubezpieczeń według wzorców Unii Europejskiej. Poseł Jan Klimek Katowice, dnia 11 października 2004 r.
- Odpowiedź na interpelację w sprawie świadectw rekompensacyjnych dla pracowników sfery budżetowej
- Interpelacja w sprawie niepokojących informacji związanych z bezpieczeństwem polskich żołnierzy przebywających w Afganistanie
- Interpelacja w sprawie prac nad zmianą organizacji nadzoru budowlanego, nad nowym podziałem okręgów i nad zmianą zasięgu działania inspektoratów powiatowych
- Interpelacja w sprawie promocji polskiej żywności i dopłat do eksportu
- Interpelacja w sprawie sytuacji finansowej powiatowych zespołów ds. orzekania o stopniu niepełnosprawności